Marta Czeczko | architekt wnętrz

Dla zmysłów #2


Luty zaskoczył nas zimą, jakiej nie było od lat. W końcu śnieg sypał dłużej  niż jedną noc i mogliśmy przypomnieć sobie, jak to jest mieć cztery różne pory roku. Jakie jest moje pierwsze skojarzenie ze śnieżycą? Oczywiście ten odcinek Przyjaciół, w którym Pheobe bierze ślub na ulicy przed Central Perk. W filmach i telewizji Nowy Jork został pokazany tysiące razy: w każdą pogodę, o każdej porze dnia i nocy. Nic dziwnego - w tym mieście tempo życia nie zwalnia ani na moment.

Kiedy odwiedziłam Nowy Jork kilka lat temu (kilka? dziesięć!), co chwilę byłam zaskoczona. Zaskoczyło mnie to, że za dolara mogę wejść do Metropolitan Museum of Art i MoMA, ale za podobną cenę nie przejadę się metrem ani nic nie zjem (jadłam więc kotlety mielone smażone razem z mamą mojego ówczesnego chłopaka). Zaskoczyło, że na budkach z hot-dogami każdy wariant miał opisaną kaloryczność i makroskładniki. Zaskoczył mnie też letni upał, kiedy to nocna pora nie przynosiła żadnego chłodnego powiewu ukojenia. Byłam natomiast świetnie przygotowana na absolutny bezlik doznań kulturalnych - przede wszystkim galerii sztuki i muzeów z kolekcjami zapierającymi dech w piersiach, ale i wielu miejsc po trosze znajomych, bo znanych z ulubionych książek i filmów. Może nie powinnam pisać, że przygotowałam się świetnie, bo choć przez trzy tygodnie codziennie przemierzałam kilometry po przyjemnie regularnej siatce ulic poszczególnych dzielnic, to i tak po powrocie żałowałam miejsc, do których nie zdążyłam albo o których nie wiedziałam. W ramach rekompensaty skoczmy więc za ocean, do krainy różnorodności i ogromnych kontrastów.

Zdjęcie: Gieves Anderson

Dla oczu

Jeśli choć trochę interesujesz się modą, a przynajmniej kojarzysz  termin moda uliczna, to tego pana nie muszę Ci przedstawiać. The Sartorialist, a właściwie Scott Schuman, to absolutna legenda w świecie współczesnej fotografii modowej. Od 2005 roku tworzy przestrzeń dialogu między światem wielkiego krawiectwa a codziennym życiem. Jego wpływ na kulturę jest do tego stopnia istotny, że został doceniony poprzez umieszczenie jego fotografii w stałych kolekcjach, między innymi Victoria & Albert Museum w Londynie. Wraz z narzeczoną, utalentowaną ilustratorką i projektantką Jenny Walton, w swoim mieszkaniu w centrum Nowego Jorku stworzyli przestrzeń analogiczną do ich podejścia do mody - przemyślany w każdym calu miks starego z nowym, złożony z elementów przywiezionych z podróży po całym świecie. Białe ściany i relatywnie minimalistyczne podejście do dekoracji pozwalają wyeksponować imponującą kolekcję sztuki (są w niej między innymi odbitki Bruce’a Webera i polaroidy Andy’ego Warhola) bez efektu chaosu. Dodatkowo na pierwszy plan wysuwają się godne pozazdroszczenia elementy architektoniczne, takie jak odsłonięte belki sufitowe czy portale okienne. Wnętrze robi wrażenie, ale pozostaje bezpretensjonalne dzięki otwartemu podejściu gospodarzy.

Zdjęcie: Gieves Anderson

Zdjęcie: Gieves Anderson

Zdjęcie: Gieves Anderson

 

Dla uszu

Jak z Nowego Jorku przeskoczyć do Warszawy? A no na przykład analizując tkankę miejską. Taki właśnie tytuł nosi podcast Marty Kowalskiej, a właściwie jej audycja w internetowym radiu Newonce. W tym odcinku rozmawia ona z urbanistą dr. Arturem Jerzym Filipem o tym, czego nasza stolica może uczyć się od amerykańskiego podejścia do budowania miasta przyjaznego mieszkańcom.

Jeśli mowa o mieście, to muszę wspomnieć o Magdalenie Milert, twórczyni przestrzeni internetowej edukującej w zakresie architektury i gospodarki przestrzennej. Jej blog i konto instagramowe Pieing są istną kopalnią wiedzy nie tylko dla osób zainteresowanych tematyką, ale dla każdego, kto chciałby, żeby lepiej i łatwiej funkcjonowało mu się w codziennym życiu.


Dla serca

W nowojorskiej (a jakże!) dzielnicy Tribeca mieści się także studio malarskie Colleen Herman. Obok jej obrazów ciężko przejść obojętnie. Ekspresja w formie i w kolorze przyciąga wzrok i nie puszcza go łatwo - musimy prześledzić kompozycję całego płótna. Jej twórczość przywodzi na myśl wrażliwość na kolory Wassily’ego Kandindy’ego i swego rodzaju gest malarski, które przywołują obrazy Cy’a Twombly’ego i Clifforda Stilla. Możecie poczuć się jak na wizycie w jej pracowni, czytając wywiad z Colleen przeprowadzony przez Veronicę McCarthy.

Pozostanę na tej fali ekscytacji, którą odczuwam, patrząc na współczesną plastykę i wspomnę jeszcze o trzech amerykańskich młodych artystkach, które pozostają wierne tradycyjnym technikom malarskim. Nie odchodząc od abstrakcji - zupełnie inną formę prezentują płótna kolejnej Amerykanki - Holly Addi. Jej kompozycję są bardziej syntetyczne i harmonijne, bliżej im do Rothko niż do Pollocka. Jeszcze bardziej subtelne są prace Laury Naples, która wraz z Kristen Giorgi tworzy NG Collective. Obrazy tej ostatniej twórczyni są w dużej części figuratywne i niezwykle zmysłowe - bardzo mi blisko do wykorzystywanych przez nią środków wyrazu w tym, co samej zdarza mi się czasem nakreślić.

Wszystkie cztery artystki łączy cielesne, intuicyjne podejście do malowania oraz niesamowite wyczucie kompozycji. Jak widać, pisząc o odniesieniach w ich twórczości, na myśl przychodzili mi głównie mężczyźni. Tym bardziej wspierajmy dziś kobiety w sztuce! Niech nie tylko będą doceniane w hermetycznym środowisku (polecam spojrzeć na nie w krzywym zwierciadle oglądając nominowany do Oscara film The Square), ale także komercyjnie przez nas - zwyczajnych odbiorców.

Colleen Herman, zdjęcie: Marta Xochilt Perez

Prace Colleen Herman w jej studiu, zdjęcie: Marta Xochilt Perez

Holly Addi

Prace Holly Addi w jej studiu

NG Collective: Laura Naples i Kristen Giorgi

“Ladie”, Laura Naples

“Kiara”, Kristen Giorgi


Dla ciała

Nie wiem jak Tobie, ale mi nowojorskie jedzenie kojarzy się od razu z filmem “Kiedy Harry poznał Sally” i z kanapką z pastrami. Sally wymownie delektowała się swoją porcją w Katz’s Delicatessen na Manhattanie - knajpie, która działa od przeszło stu lat. O niesłabnącej popularności tego miejsca świadczą ogromne kolejki oraz setki zdjęć znanych osobistości odwiedzających lokal, którymi obwieszone są wszystkie ściany. A gdzie taką kanapkę zjeść bez konieczności kilkugodzinnego lotu oraz zakwaterowania w jednym z najdroższych miast na świecie? Dagmara Rosiak aka Głodna Daga, autorka kulinarnego bloga Głodna Smaku, poleca dwa miejsca (podobno najlepsze w całym kraju): Pastrami Powiśle w Warszawie (jadłam, pycha!) oraz Klatka B w Gdańsku. Produkty trójmiejskiej restauracji możecie zamówić z i do każdego zakątka Polski, bo w czasach pandemii działają także jako sklep internetowy z zestawami DIY. Za to w domu podobną kanapkę możecie sobie przygotować sami, na przykład z przepisu krakowskiej restauracji Pastrami Deli.


Dla głowy

Co jest dla mnie kwintesencją amerykańskości w literaturze? Teksty pokolenia bitników? Dramaty Tennessee Williamsa? Jasne, są na wskroś amerykańskie, ale w tej przegródce mojego serca pierwsze miejsce zajmuje twórczość J.D. Salingera. I to nie Buszujący w zbożu, a saga rodziny Glassów zamknięta w serii opowiadań (w Polsce wydanych w trzech niedużych zbiorach).

W Stanach Zjednoczonych krótkie formy od zawsze cieszyły się ogromną popularnością, głównie za sprawą prasy, która publikowała je na swoich łamach, nie obawiając się, że wielostronicowy tekst zniechęci czytelnika. Dla mnie chyba najwspanialszym miejscem, w którym zresztą publikował opowiadania o Seymurze Glassie i jego rodzeństwie Salinger, jest The New Yorker. Jego wersja cyfrowa daje co miesiąc darmowy dostęp do dziesięciu artykułów z archiwum wieloletniej historii magazynu (a często pojawiają się super promocje na subskrypcje i prenumeraty). Można tam przeczytać na przykład opowiadanie Cat Person Kristen Roupenian, o którym w 2017 roku pisał każdy krytyk literacki, wiele autobiograficzych esejów uwielbianego w Ameryce Davida Sedarisa (w Polsce ukazała się właśnie Calypso), teksty idolki całego pokolenia miłośników słowa pisanego Zadie Smith (polecam The Embassy of Cambodia), Alice Munro, Johna Updike’a, Harukiego Murakamiego (dwaj ostatni zresztą przyznają się do inspiracji twórczością Salingera) i niezliczoną ilość innych świetnych treści.

A jeśli mowa o New Yorkerze, to z całego serca polecam konto The New Yorker Cartoons - przypadnie do gustu wszystkim fanom inteligentnego dowcipu i komiksów Kwartalnika Przekrój.


Dla codziennej dawki inspiracji

Bo wiadomo, że najczęściej zaglądamy na Instagram: The Sartorialist / Jenny Walton / Pieing / Głodna Daga / Colleen Herman / Holly Addi / Kristen Giorgi / Laura Naples / The New Yorker Cartoons


Marta


Using Format